Krzysztof Wieszczek debiutuje w triathlonie podczas Garmin Iron Triathlon Piaseczno
Krzysztof Wieszczek, aktor grający w Teatrze Narodowym oraz w Teatrze Imka w Warszawie, którego obecnie możemy zobaczyć w serialu „Przyjaciółki”, debiutuje w triathlonie podczas Garmin Iron Triathlon Piaseczno na dystansie 1/8 IM. Zapraszamy do przeczytania wywiadu z aktorem.

W tym roku debiutujesz w triathlonie podczas Garmin Iron Triathlon Piaseczno na dystansie 1/8, gdzie do przepłynięcia jest 475 metrów, do przejechania na rowerze 22,5 kilometrów i na koniec do przebiegnięcia 5,275 km. Co skłoniło Cię do startu w akurat tej dyscyplinie sportu?
Zawsze zadaję sobie to pytanie pod koniec treningu… (śmiech). Ale po – już wiem. Żeby sprawdzić czy dam radę. Żeby mieć satysfakcję z pokonania własnych słabości i lenistwa. No i te endorfiny…
Jesteś osobą aktywną fizycznie, jednak połączenie treningów trzech dyscyplin wymaga dużo samozaparcia i regularności. Jak łączysz przygotowania do zawodów z życiem codziennym, pracą?
Myślę, że to kwestia motywacji i podejścia do treningu. Dla mnie to jest taki wartościowy czas spędzany z samym sobą, ze swoimi myślami, emocjami. Taka medytacja w ruchu (śmiech). Więc lubię znajdować na to czas. A co do łączenia treningów z życiem i pracą, to ja mam wolny zawód i całkiem nieźle sobie z tym radzę. Ale jak to robią pracownicy korporacji? Podziwiam…
Jaki jest twój ulubiony trening przygotowujący do startu w triathlonie?
Najbardziej lubię mocne treningi biegowe, zwłaszcza podbiegi! Do tego stopnia, że w ostatnich dniach przesadziłem i dziś nie miałem zupełnie siły na basenie. Muszę na parę dni odpuścić..
Na swoim blogu w marcu opisałeś swój pierwszy trening na basenie. Jak teraz wygląda Twoja technika? Widać poprawę?
Różnica jest ogromna! Kiedy zaczynałem w marcu, właściwie nie umiałem pływać. Teraz mój styl zaczyna przypominać kraul (śmiech).
Jaki masz cel startując w GIT Piaseczno?
To mój absolutny debiut, więc chcę go po prostu ukończyć, zebrać doświadczenie i dobrze się bawić.

Czy triathlon przeszkadza Ci w realizacji innych życiowych planów? Czy może, wręcz przeciwnie, regularne treningi pomagają w uporządkowaniu codziennego grafiku?
Na pewno wprowadza pewną hierarchię i po prostu te mniej istotne sprawy wypadają z mojego grafika. Także piwko z kolegami zastąpił rower z kolegami (śmiech).
Z którą dyscypliną radzisz sobie najlepiej, a która sprawia Tobie najwięcej trudności?
Trudno powiedzieć, żebym z którąś radził sobie tak dobrze, jakbym chciał, ale najtrudniejsze jest z pewnością pływanie. Startowałem z poziomu minus jeden i musiało dużo wody w basenie upłynąć, zanim zaczęło to jakoś wyglądać. A najbardziej widoczny postęp jest w bieganiu, toteż najprzyjemniej się je trenuje.
Pochodzisz z Elbląga. Czy zobaczymy Ciebie na finale Garmin Iron Triathlon 17 lipca właśnie w tym mieście?
Myślałem o tym, ale nie jestem jeszcze pewien czy będę miał wtedy wolny termin. Ale byłoby wspaniale popływać w rzece Elbląg, jeszcze nigdy tego nie robiłem (śmiech). No i miałbym całą rodzinę w strefie kibica…
Przed cyklem Garmin Iron Triathlon prowadzimy akcję #jestemGIT, w ramach której pytamy się zawodników dlaczego startują w Garmin Iron Triathlon. Czy mógłbyś skończyć zdanie: „Startuję w Garmin Iron Triathlon, ponieważ…”
…bo chcę być git (śmiech).
Dziękuję za rozmowę.
