Triathlonowe dwa światy! Pojedynek Marcinek kontra Kalaszczyński!
Już w najbliższą niedzielę w Ślesinie na jednej z najszybszych tras triathlonowych w kraju dojdzie do nietypowego i arcyciekawego pojedynku na dystansie 1/8 IM. Na starcie stanie m.in. Tomasz Marcinek, który specjalizuje się na dystansie sprinterskim i olimpijskim z draftingiem, ponadto jest aktualnym lider rankingu Pucharu Polski w triathlonie i wielokrotnym medalistą Mistrzostw Polski w Triathlonie, a także Łukasz Kalaszczyński zwycięzca klasyfikacji generalnej cyklu ubiegłorocznej edycji Garmin Iron Triathlon na dystansie 1/4 IM, który w tym sezonie legitymuje się najlepszym czasem wśród Polaków na dystansie Ironman 70.3.
Obaj zawodnicy prezentują w tym roku znakomitą formę, jednak każdy z nich ma odmienne cele sportowe. Tomek będzie próbował walczyć o kwalifikację na Igrzyska Olimpijskie w Tokio, natomiast Łukasz dąży do zakwalifikowania się na Mistrzostwa Świata na dystansie 1/2 Ironman.
Trudno przewidzieć, kto wyjdzie z tego pojedynku zwycięsko, zwłaszcza, że triathlon na krótszych dystansach z draftingiem i triathlon na dystansach długich z zakazem jazdy na kole, to triathlonowe dwa światy, a odwieczny spór o to, który typ triathlonisty jest lepszy toczy się od wielu lat. Każdy z panów posiada swoje słabsze i mocniejsze strony, co dodatkowo dodaje smaku tej rywalizacji.
Podczas inauguracji sezonu triathlonowego w Olsztynie, startowali obaj zawodnicy, z tym, że Marcinek na dystansie sprinterskim z draftingiem, a Kalaszcyzński na „olimpijce” bez draftu ze skróconym pływaniem. Porównując ich czasy można wyciągnąć ciekawe wnioski… Pływanie dla obu dystansów odbyło się na 750 metrów, gdzie Tomek popłynął szybciej od Łukasza o 1’25” (8:14 vs 9:39), na rowerze natomiast Tomek jadąc w 3-osobowej grupie wraz z doskonale radzącym sobie na rowerze Miłoszem Sowińskim i zwycięzcą pierwszego etapu Garmin Iron Triathlon 2017 w Piasecznie Tomaszem Bremborem, dystans 20 km pojechał w czasie 27:45, natomiast Łukasz jadący samodzielnie dystans dwukrotnie dłuższy przejechał w czasie 56:01, co na półmetku dawało mu wynik 28 minut (tylko 15 sekund wolniej niż 3-osobowa grupa!!!). Bieg z kolei był zdecydowanie na korzyć Marcinka, który dystans 5 km pokonał z czasem 15:32, natomiast Kalaszczyński na 10 km trasie osiągnął wynik 33:42 (półmetek w 16:51). Zapowiada się naprawdę ciekawie!
Zawodnicy po raz pierwszy spotykają się ze sobą na jednym dystansie. Kto wyjdzie z tego pojedynku zwycięsko, a kto wróci na tarczy? To pytanie pozostawiamy Wam! Na osobę, która poprawnie wskaże zwycięzcę tego pojedynku w Ślesinie (Marcinek konntra Kalaszczyński) i poda najbardziej zbliżoną różnicę pomiędzy zawodnikami otrzyma pakiet startowy na dowolny dystans w Garmin Iron Triathlon Elbląg 2017! Zostawiajcie swoje komentarze pod naszym postem na Facebooku (TUTAJ) lub pod artykułem na Akademii Triathlonu – TUTAJ.
Aby podgrzać atmosferę przed tym pojedynkiem Filip Szołowski, organizator cyklu Garmin Iron Triathlon zadał obu panom po 3 podobne pytania 🙂
Filip Szołowski: Jesteś uważany za dużo lepszego pływaka niż Łukasz, co też pokazują Twoje życiówki. Czy i jeśli tak, to jaką przewagę przewidujesz po pierwszej części zawodów?
Tomasz Marcinek: Pływanie w moich startach na dystansie sprinterskim i olimpijskim z draftingiem odgrywa znaczącą rolę. Muszę być w stanie wychodzić na każdych zawodach w pierwszej grupie. Na dystansie 475 m, przewiduję, że po strefie T1 będę miał od 1’15” do 1’30” przewagi nad Kalachem.
Filip Szołowski: Łukasz jest uważany za jednego z lepszych czasowców w polskim triathlonie i jedzie na rowerze czasowym. Ty z kolei ścigasz się na „szosie”. Czy sprzęt odegra dużą rolę w Waszej rywalizacji?
Tomasz Marcinek: Tak, jestem świadomy, że Łukasz jeździ naprawdę szybko na czas, a przewaga roweru czasowego nad szosowym jest gigantyczna, jednak mimo wszystko startuje na „szosie”. Na tym sprzęcie ścigam się w wyścigach i dam z siebie wszystko, żeby Łukasz do T2 nie przyjechał z jakąś wielką przewagą. Gdy mnie dopadnie, to spróbuje w regulaminowych 7 metrach zawisnąć i dojechać zaraz za nim do końca odcinka kolarskiego.
Filip Szołowski: Rekord życiowy na 5 km macie identyczny. Czy Twoim zdaniem rywalizacja rozstrzygnie się właśnie na biegu?
Tomasz Marcinek: Tak myślę, że rywalizacja rozstrzygnie się na biegu. Natomiast moja życiówka to jedno, a drugie to, że mam jeszcze spory zapas. Życiówki na „piątkę” nie zrobiłem będąc w szczytowej formie. Może już w ten weekend będzie okazja, żeby pobiegać średnio poniżej 3 min/km na tym dystansie.
Filip Szołowski: Tomek uważany jest za lepszego pływaka od Ciebie, co też pokazują jego życiówki. Czy i jeśli tak, to jaką stratę przewidujesz do niego po pierwszej części zawodów?
Łukasz Kalaszczyński: Etap pływacki zapewne będzie na korzyść Tomka. W wodzie cel może być tylko jeden: jak najmniej stracić. Rozpoczynając etap kolarski chciałbym mieć Tomka w zasięgu wzroku. Zdecydowanie lepiej się czuje w wodach otwartych niż w basenie. Będę się starał, aby strata w T1 nie była większa jak 40 sekund. Na niecałych 500 metrach pływania wydaje się to osiągalne.
Filip Szołowski: Jesteś uważany za jednego z najlepszych kolarzy jeżdżących na czas w polskim triathlonie. Czy rower szosowy, na jakim będzie startował Tomek, to dla Ciebie dodatkowy duży handicap w niedzielnych zawodach?
Łukasz Kalaszczyński: Myślę, że to będzie miało znaczenie. Żebym mógł myśleć o zwycięstwie muszę zniwelować straty z pływania i jeszcze kilka sekund dołożyć. Forma rowerowa zdecydowanie rośnie i będę starał się to pokazać podczas etapu kolarskiego. W Ślesinie trasa jest płaska i szybka i dobrze się na niej czuje. W zeszłym roku jechało się rewelacyjnie, w tym roku wieżę, że będzie podobnie.
Filip Szołowski: Rekord życiowy na 5 km macie identyczny, czy Twoim zdaniem rywalizacja rozstrzygnie się właśnie na biegu?
Łukasz Kalaszczyński: Życiówki posiadamy identyczne jednak mamy zupełnie inne cele sportowe. Tomek przygotowuje się do sprintu i „olimpijki”, a ja do „połówki”. Trening biegowy opieramy zapewne na różnych prędkościach i to może działać na korzyść Tomka. Jednak jest jeszcze u mnie troszkę mocy „pod nogą” na biegu, więc łatwo się nie dam. Bieganie po rowerze też jest zupełnie inne niż „na sucho” i wychodzi mi ono już coraz lepiej w porównaniu do poprzednich lat. Jeżeli uda się uzyskać kilka sekund przewagi na rowerze to myślę, że będzie bardzo ciekawa rywalizacja do samej mety.
PS – Dodatkową atrakcją tych zawodów będzie start Jacka Krawczyka na 1/8 IM, który rok temu wygrał klasyfikację generalną Pucharu Polski na dystansie sprinterskim z draftingiem i również może namieszać w tym wyścigu!

